6000 maszyn zasili farmę, która wydobywa Bitcoiny w Iranie

Licencja dla iMiner jak najbardziej pozwoli na stworzenie najpewniej największej farmy, która w Iranie wydobywa BTC.

Najnowsze doniesienie, które dochodzą ze świata krypto-górnictwa mówią o samym wydaniu licencji przez irański rząd na wydobywanie Bitcoina. Takie pozwolenie uzyskała firma turecka iMiner. Będzie ona prowadziła prawdopodobnie największą górniczą farmę w Iranie

Licencja dla tej firmy pozwoli na wdrożenie sześciu tysięcy koparek. Sam koszt budowy farmy wynosi 7,3 miliona USD. Z kolei niskie stawki za elektryczną energię w Iranie znacznie przyciągają górników.

Licencja na kopanie BTC (Bitcoina) dla iMner

Lokalne media Tabnak w zeszłym tygodniu poinformowały, że licencja wydana przez Ministerstwo Przemysłu, Kopalni i Handlu w Iranie pozwoli firmie iMiner na wdrożenie w Semnan sześciu tysięcy maszyn służących wydobywaniu Bitcoinów. W Iranie teraz działa ponad 148 tysięcy koparek do BTC.

Wszelkie nowe wdrożenie spowoduje nic innego jak to, że iMiner działać będzie z wydajnością całkowitą 96 tysięcy terahash na sekundę. Firma iMiner w budowę farmy zainwestowała 73 miliona USD oraz jest to podobno możliwie największy wydobywczy zakład w Iranie.

iMiner już dysponuje swoim biurem w Teheranie – stolicy Irany. Jednak tak naprawdę jedynie  w celach administracyjnych oraz świadczy jedynie nieformalne usługi na swojej stronie. Licencja zatem może być zezwoleniem oficjalnym na prowadzenie w tym kraju działalności.

Firma turecka utrzymuje, że ma już ponad siedem lat doświadczenia jeśli chodzi o wydobywania Bitcoina. Do tego prowadzi także usługi wypożyczania górniczego sprzętu w Rosji, Turcji, Iranie, Kanadzie oraz w Stanach Zjednoczonych.

Wydobycie w Iranie kryptowalut

Iran jak najbardziej zezwolił na wydobywanie kryptowalut jako przemysłową działalność w lipcu ubiegłego roku. Właśnie od tego czasu kraj wydał już ponad tysiąc licencji dla wydobywających kryptowaluty firm. Stawki za energię elektryczną datowane przez Iran doprowadziły do niczego innego jak do tego, że niektórzy górnicy się decydują na działalność w tymże kraju.

Mówi się, że górnicy płacą tak naprawdę około 0,11 USD za kWh energii. Jednak w samym szczycie letniego sezony opłaty są znacznie wyższe oraz wynoszą około 0,46 USD za kWh.

Kurs Bircoina traci ponad dwa procent

Norowania BTC USD na giełdzie o nazwie Bitstamp osuwają się o ponad dwa procent. W ubiegłym tygodniu kurs Bitcoin swój szczyt wyznaczył w okolicach 9500 USD. To właśnie od tego czasu jest widoczne pewne niezdecydowanie pośród uczestników rynku.

A jak kształtuje się kurs BRT USD? Jesteśmy tego bardzo ciekawi. W przypadku samych osunięć naprawdę najbliższe istotne wsparcie stanowi pewnego rodzaju strefę w okolicach 7500 USD. Opór kluczowy na pewno znajdziemy w pobliży poziomu okrągłego wynoszącego 10 000 tysięcy USD. Czy są to dla nas wystarczające informacje? Co jak co, ale powinny nam wystarczyć. Zobaczymy jak to wszystko będzie wyglądało w niedalekiej przyszłości.

Previous ArticleNext Article
Od Stycznia 2019 jestem CEO projektu KopanieBitcoin.pl naszym celem jest prowadzenie i tworzenie największego serwisu w Polsce, który wspiera polskie górnictwo kopania kryptowalut. Kopanie Bitcoin jest w Polsce coraz bardziej popularniejsze dlatego celem jestem budowanie w pełni wartościowego serwisu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Trudność wydobycia Bitcoina spada o 16%

Tak dużego spadku trudności wydobycia głównej kryptowaluty, czyli Bitcoina nie było od lat! W całej ponad dziesięcioletniej przeszłości BTC podobny spadek zanotowano tylko 1 raz. Miało to miejsce blisko 9 lat temu, w październiku 2011 roku.

Co oznacza w praktyce spadek trudności wydobycia BTC?

Blisko 16% spadek oznacza w najprostszym przekazie to, że górnikom właśnie zaczęło się opłacać kopanie Bitcoina. Ostatnie chude lata na rynku kryptowalutowego miningu wykazywały się tym, że Ci, którzy kopali króla kryptowalut (zarówno osoby prywatne, jak i profesjonalne kopalnie) musieli do tego interesu znacznie opłacać.

Wyglądało to tak, że w momencie podłączenia koparek do wydobywania Bitcoina generowały one tak duże koszty prądu, że po wydobyciu określonej ilości sztuk BTC i ich sprzedaży, kwota, za która sprzedawano urobek nie wystarczała na pokrycie kosztów prądu, nie wspominając nawet o zysku czy zwróceniu się środków za sprzęt do miningu. Górnicy kopali więc BTC dokładając do interesu, a w ostatnich 2 latach wielu z nich wręcz poddało się i odłączyło swoje maszyny, bo zwyczajnie nie było ich już stać na ich finansowanie ze swoich innych działań.

Spadająca trudność wydobycia o 16% oznacza, że wydobycie staje się nie tylko opłacalne, ale nawet bardzo opłacalne. Istnieje więc duża szansa na to, że zarówno kopalnie, jak i osoby kopiące prywatnie już na dniach podłączą swoje koparki do sieci po to, by móc odbić sobie chude lata i zarobić wreszcie na koparkach.

Jak długo potrwa okazja do kopania Bitcoina?

W momencie ogłoszenia informacji, że trudność spadła o 16% wielu górników już podłączyło się do sieci i zaczęło kopać. Zyski, jakie będą mogli dzięki temu zarobić potrwają tak długo, jak długo sieć nie “zapcha się” tysiącami nowych osób kopiących, które automatycznie podniosą trudność (hashrate) do kolejnego poziomu. Nie musi się to stać dziś, jutro, ani za miesiąc, ale niewątpliwie im więcej osób będzie chciało wykorzystać opłacalność kopania Bitcoina, tym bardziej będą sprawiać, że trudność wzrośnie, a zyski z kopania zaczną maleć.

Co ciekawe, zyski znów z czasem będą maleć, ale trochę to potrwa zanim zejdą poniżej jakiegokolwiek stopnia opłacalności, dlatego mamy okazję obserwować dziś i na przestrzeni kolejnych tygodni jak rośnie zainteresowanie kopaniem, a być może również zakupem nowego sprzętu miningowego. Warto tu pamiętać, że koparki kupione rok, czy dwa lata temu nie są już tak wydajne, jak nowe modele, dlatego część górników może zdecydować się na zakup nowoczesnych urządzeń, podnosząc sobie tym samym szansę na bardziej efektywne kopanie.

Czy górnicy ze starym sprzętem zostaną wypchnięci z rynku?

Trudno powiedzieć, ale nie jest to wykluczone. Wszystko zależy od tego jak wydajne mają maszyny i w jakie urządzenia zainwestuje ich miningowa konkurencja. Wraz ze wzrostem profesjonalizacji koparek może się wkrótce okazać, że posiadacze przestarzałych maszyn będą zarabiać wielokrotnie mniej niż ich koledzy na nowych maszynach, a po kilku max kilkunastu miesiącach kto wie.. może rzeczywiście zrezygnują z kopania.

 

Bitcoin SV został przejęty przez anonimowego minera

Niedawno nieznany nikomu pool przejął znaczną większość mocy hash w sieci Bitcoin SV. Tym samym udało się stworzyć zaskakującą sytuację. Mowa tutaj o sytuacji, która rodzi pytania dotyczące samego bezpieczeństwa blockchaina tak zwanego „Bitcoina prawdziwego”.

W tym wszystkim najdziwniejsze jest to, że nie jest to do końca jasne, kto tak naprawdę stoi za poolem. Taka sytuacja została po raz pierwszy zauważona przez p00rm30rY na Twitterze.

Bitcoin SV budzi coraz to większe kontrowersje

To nie jest pierwszy raz, gdy całkiem anonimowy podmiot wprowadza nagle do sieci Bitcoin SV bardzo dużą moc hash. To samo zjawisko miejsce miało na krótko pod koniec stycznia. Ktokolwiek tak naprawdę stoi za działaniem tym, ma możliwość obecnie „przepisania” łańcucha, w ten sposób zagrażając rentowności w zasadzie całej platformy.

Jest jak najbardziej możliwe, chociaż bardzo mało prawdopodobne, że jednak jacyś uczciwi górnicy zainteresowali się nagle bardzo kontrowersyjnym altcoinem. Bitcoin SV był jednak rzadko mocno opłacalny pod kątem samego wydobycia.

Bitcoin SV używa dokładnie tego samego algorytmu hash, co Bitcoin Cash oraz Bitcoin.

Dosyć kontrowersyjny fork

Bitcoin SV zresztą budzi ogromne emocje od momentu jest stworzenia pod koniec roku 2018. Wtedy właśnie część (dodajmy, dosyć mała) zwolenników kryptowalut postawiło właśnie na ten projekt i uznało go za magazyn realny wartości. Później tak naprawdę było jeszcze gorzej. Reputacja BSV bowiem cierpi także z powodu dosyć licznych prawnych problemów dotyczących jego założyciela, a więc Craiga Wrighta, który uważa, że to on właśnie jest samym Satoshim Nakamoto.

Wiele dowodów również wskazuje na to, że w sieci zachodzą transakcje bardzo podejrzane. Wspomina także na brak zainteresowania ze strony zwolenników uczciwych kryptowalut. Na samym początku bieżącego roku analityczna firma ujawniła także, że praktycznie żadna z codziennych siedmiuset tysięcy transakcji nie ma kompletnie żadnej rzeczywistej wartości. Poza tym prawie cała sieciowa aktywność powiązana jest z jedną pogodową aplikacją, która zapisywała wielokrotnie klimatyczne dane w blockchainie. O tym wszystkim możemy sobie poczytać na portalu Bitcoinist. Na portalu znajdziemy wiele więcej ciekawych tematów oraz informacji związanych ogólnie z rynkiem kryptowalut.  Z newsami powinniśmy być na bieżąco, aby ten świat nie miał przed nami żadnych tajemnic. Dzięki temu temat BSV nie będzie dla nas czymś nieznanym.

Pomimo tego wszystkie, BSV nadal ma po swojej stronie grupę zwolenników naprawdę oddanych. A ilu ich tak naprawdę jest? Trudno w rzeczywistości podać jakieś liczby konkretne. Wiemy doskonale, że wiele osób na to liczy i chciałoby te liczby poznać. Jednak nie jest to możliwe. Inna sprawa, że oni nawet mogą wycofać swojego poparcia dla tego projektu, jeśli dojdą do takiego wniosku, że ich coiny są w sieci mocno zagrożone. Musimy przyznać, że jest to dosyć niekomfortowa sytuacja.