Bitmain – na czele firmy znowu Jihan Wu – nowa strategia sprzedaży

Bitmain zmienia całkiem swoją sprzedażową strategię. Zamierzają przywrócić trend dotyczący spadków swojego udziału w rynku. Wszystko to ma miejsce po powrocie współzałożyciela Jihana Wu, który objął ponownie stery w tej firmie.

W czasie specjalnego wydarzenia dla swoich klientów, które zorganizował Bitmain w sobotę w Chinach w Chengu, Wu się pojawił na scenie w zasadzie po raz pierwszy w roli jaką jest zarówno prezes oraz dyrektor generalny i to miesiąc po odzyskaniu kontroli w zasadzie nad całą firmą. Zwracając się do partnerów, przedstawił on swoje nowe strategie firmy, które przywrócić mają jej dawny blask.

W artykule znajdziesz następujące informacje

Bitmain kontratakuje

Bitmain obstawia, że sama cena bitcoina podskoczy właśnie w przyszłym roku w związku z już zaplanowanym halvingiem, który znacznie zmniejszy podaż nowych jednostek kryptowaluty. Na pewno to ostatnie budzi spore kontrowersje. Analitycy rynku nie są do końca przekonani w kwestii tego, czy sam podział nagrody rzeczywiście doprowadzi do hossy.

Wracając jednak do eventu Bitcoim, w jego czasie było widać, że gigant zdecydował się na wdrożenie trzech głównych taktyk, aby spodobać się ponownie inwestorom.

Po pierwsze, wydaje się, że sama firma zastąpiła swoją poprzednią sprzedażową strategię, w której właśnie klienci zapłacić musieli całą kwotę z góry za wydobywczy sprzęt, który miał wysłany być do nich dopiero za pewien czas.

Teraz klienci, którzy w przedsprzedaży zamówią od 100 do 999 koparek, zapłacić muszą jedynie pięćdziesiąt procent zaliczki. Inwestorzy z kolei, którzy kupują ponad 5000 sztuk zapłacić mogą Bitmain z góry 20 procent. Płatności pozostałe muszą zostać rozliczone na 7 dni przed datą faktyczną wysyłki.

Firma także zapowiedziała, że oferować będzie umowy na sam najem jej produktów. Chodzi głównie o AntMiner S17 czy też T17. W ramach umowy takiej Bitmain dla siebie zatrzyma 75 procent zysków z samego wydobycia, a z kolei operatorzy farm otrzymają pozostałe dwadzieścia pięć procent.

Dzięki planowi temu Bitmain po raz kolejny może zwiększyć swoje możliwości wydobycia. To jest oczywiście firmie potrzebne, bowiem już w samym maju obniżyła ona moc własną hash w sieci bitcoina o jakieś 237 peta haszy na jedną sekundę. Jest to aż osiemdziesiąt osiem procent mniej, a niżeli w kwietniu.

Co więcej Bitmain także się stara złagodzić wszelkie obawy inwestorów, które dotyczą zmienności cen bitcoinów. Tym samym oferując różne opcje sprzedaży atrakcyjne tym, którzy składają zamówienia na produkty w naprawdę dużych ilościach.

Czy ten powrót się powiedzie?

Nie wiadomo kompletnie, czy nowe strategie Bitmain odniosą jakiś sukces. Sam Wu powrócił do sterowania firmą z powodów pierwszych objawów już kryzysu, jaki widać było w kwestii samego przedsiębiorstwa.

Konkurencja tymczasem pomiędzy producentami głównymi koparek w Chnach w dalszym ciągu trwa. Czas pokaże jak to wszystko się potoczy i czy rzeczywiście będziemy mieli ogromny sukces, a może jednak porażkę?

Polecamy blog: Mycryptoblog.pl

Previous ArticleNext Article
Od Stycznia 2019 jestem CEO projektu KopanieBitcoin.pl naszym celem jest prowadzenie i tworzenie największego serwisu w Polsce, który wspiera polskie górnictwo kopania kryptowalut. Kopanie Bitcoin jest w Polsce coraz bardziej popularniejsze dlatego celem jestem budowanie w pełni wartościowego serwisu.

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Microsoft chcę kopać kryptowaluty za pomocą reklam

Microsoft to jeden z głównych graczy w branży technologicznej. Nic więc dziwnego, że firma Billa Gatesa postanowiła dołożyć swoją cegiełkę do budowy krypto walutowego świata. Dnia 26 marca amerykański gigant złożył wniosek patentowy. Microsoft twierdzi, że specjalne czujniki są w stanie wykryć aktywność spowodowaną określonymi procesami — na przykład czas poświęcony oglądaniu reklam — a następnie przekształcić je typ danych odczytywany przez komputery, które z kolei mogą zostać wykorzystane do rozwiązywania problemów matematycznych. W bardzo podobny sposób działa algorytm Proof-of-Work odpowiadający za Bitcoina.

Proof-of-Work

Proof-of-Worj to algorytm, którego pierwotna koncepcja została opracowana w 1993 roku. Pomysł zakładał, że internetowi górnicy będą ze sobą konkurować w rozwiązywaniu złożonych zadań matematycznych. Kiedy górnik znajdzie rozwiązanie równania, wysyła je do sieci, następnie pozostali górnicy sprawdzają, czy odkryte rozwiązanie jest poprawne. Na podstawie tego algorytmu działa Bitcoin, który jest oparty na zdecentralizowanej zbiorowej pracy węzłów. Do tych węzłów zaliczamy górników, którzy odpowiadają za dodawanie nowych bloków do sieci.

Microsoft uznaje Proof-of-Work za zbędny

Część niekonwencjonalnych systemów krypto walut wymaga pracy wielkich pokładów mocy obliczeniowej. Zamiast tego dane można wygenerować na wzór aktywności, które wykonuje ciao użytkownika. Owe dane są dowodem pracy, w związku z czym użytkownik jest w stanie nie świadomie pomóc w rozwiązaniu trudnego obliczeniowo problemu. Powyższe informacje są dostępne we wniosku patentowym.

Konstrukcja systemu może wykorzystać nasz wysiłek fizyczny do wykopywania krypto walut. Dzieje się tak, dlatego że czujniki wykrywając, kiedy ciało zaczyna wykonywać jakiś wysiłek fizyczny, a zebrane dane wykorzystają do odblokowywania kolejnych bloków w blockchainie. Skanery można by nawet podłączyć do głowy, aby te wykorzystały nasze fale mózgowe. Jednym słowem podczas intensywnego wysiłku umysłowego możemy wydobywać nasze krypto waluty.

Według Microsoftu taki system może ostatecznie zachęcać użytkowników do wykonywania określonych czynności. Skanery są w stanie stwierdzić, z jakimi rodzajami zadań związana jest wykryta aktywność. Przykładem jest właśnie koncentracja naszego umysłu podczas oglądania i czytania informacji zawartych w reklamach. Za tak prostą czynność zostalibyśmy wynagrodzeni.

Czy jest to w ogóle potrzebne?

Nie wiadomo czy Amerykański gigant będzie praktykował zgłoszony patent. Tak samo, jak nie jest jasne czy powyższy protokół byłby w stanie pracować na podstawie nowej sieci. Z tond pytanie, czy można do tego celu wykorzystać blockchainy, które już istnieją?

Warty uwagi jest fakt, że w 2017 r. holenderska firma badała, czy człowiek jest w stanie wytworzyć wystarczającą ilość energii, aby wykopać krypto walutę. W rezultacie stwierdzono, że ciepło z ciał 37 osób, które zostało zebrane w ciągu paru godzin, jest wystarczające dla komputera, aby ten nieprzerwanie pracował ponad 8 dni kopać krypto waluty.

Trudność wydobycia Bitcoina spada o 16%

Tak dużego spadku trudności wydobycia głównej kryptowaluty, czyli Bitcoina nie było od lat! W całej ponad dziesięcioletniej przeszłości BTC podobny spadek zanotowano tylko 1 raz. Miało to miejsce blisko 9 lat temu, w październiku 2011 roku.

Co oznacza w praktyce spadek trudności wydobycia BTC?

Blisko 16% spadek oznacza w najprostszym przekazie to, że górnikom właśnie zaczęło się opłacać kopanie Bitcoina. Ostatnie chude lata na rynku kryptowalutowego miningu wykazywały się tym, że Ci, którzy kopali króla kryptowalut (zarówno osoby prywatne, jak i profesjonalne kopalnie) musieli do tego interesu znacznie opłacać.

Wyglądało to tak, że w momencie podłączenia koparek do wydobywania Bitcoina generowały one tak duże koszty prądu, że po wydobyciu określonej ilości sztuk BTC i ich sprzedaży, kwota, za która sprzedawano urobek nie wystarczała na pokrycie kosztów prądu, nie wspominając nawet o zysku czy zwróceniu się środków za sprzęt do miningu. Górnicy kopali więc BTC dokładając do interesu, a w ostatnich 2 latach wielu z nich wręcz poddało się i odłączyło swoje maszyny, bo zwyczajnie nie było ich już stać na ich finansowanie ze swoich innych działań.

Spadająca trudność wydobycia o 16% oznacza, że wydobycie staje się nie tylko opłacalne, ale nawet bardzo opłacalne. Istnieje więc duża szansa na to, że zarówno kopalnie, jak i osoby kopiące prywatnie już na dniach podłączą swoje koparki do sieci po to, by móc odbić sobie chude lata i zarobić wreszcie na koparkach.

Jak długo potrwa okazja do kopania Bitcoina?

W momencie ogłoszenia informacji, że trudność spadła o 16% wielu górników już podłączyło się do sieci i zaczęło kopać. Zyski, jakie będą mogli dzięki temu zarobić potrwają tak długo, jak długo sieć nie “zapcha się” tysiącami nowych osób kopiących, które automatycznie podniosą trudność (hashrate) do kolejnego poziomu. Nie musi się to stać dziś, jutro, ani za miesiąc, ale niewątpliwie im więcej osób będzie chciało wykorzystać opłacalność kopania Bitcoina, tym bardziej będą sprawiać, że trudność wzrośnie, a zyski z kopania zaczną maleć.

Co ciekawe, zyski znów z czasem będą maleć, ale trochę to potrwa zanim zejdą poniżej jakiegokolwiek stopnia opłacalności, dlatego mamy okazję obserwować dziś i na przestrzeni kolejnych tygodni jak rośnie zainteresowanie kopaniem, a być może również zakupem nowego sprzętu miningowego. Warto tu pamiętać, że koparki kupione rok, czy dwa lata temu nie są już tak wydajne, jak nowe modele, dlatego część górników może zdecydować się na zakup nowoczesnych urządzeń, podnosząc sobie tym samym szansę na bardziej efektywne kopanie.

Czy górnicy ze starym sprzętem zostaną wypchnięci z rynku?

Trudno powiedzieć, ale nie jest to wykluczone. Wszystko zależy od tego jak wydajne mają maszyny i w jakie urządzenia zainwestuje ich miningowa konkurencja. Wraz ze wzrostem profesjonalizacji koparek może się wkrótce okazać, że posiadacze przestarzałych maszyn będą zarabiać wielokrotnie mniej niż ich koledzy na nowych maszynach, a po kilku max kilkunastu miesiącach kto wie.. może rzeczywiście zrezygnują z kopania.