Na parkiet Wall Street wchodzi Ebang, firma z rynku miningu kryptowalut

To już nie pierwsza firma z rynku miningu kryptowalut wchodząca na rynek akcji w Stanach Zjednoczonych.

Firma o nazwie Ebang International Holdings, będąca jednym z wiodących producentów sprzętu do wydobywania bitcoinów, po kolejny raz próbuje wejść na giełdę papierów wartościowych. Tym razem jednak chodzi już o największą i najbardziej znaną giełdę na świecie, czy Wall Street.

Firma Ebang International Holdings, będąca jednym z wiodących podmiotów na rynku miningu bitcoina, próbowała już swoich sił starając się wejść na giełdę w Hongkongu, ale bezskutecznie. Po nieudanej operacji wejścia na rynek akcji w Hongkongu, próbuje więc wejść na rynek Wall Street.

Firma Ebang International Holdings na Wall Street

Ebang jest chińska firmą z siedzibą w Hangzhou, która ma w swoich planach zebranie nawet 100 milionów dolarów amerykańskich w ramach swojej pierwszej oferty publicznej (IPO), a która ma zostać przeprowadzona w Stanach Zjednoczonych. Do amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) zostały już dostarczone odpowiednie, wymagane do przeprowadzenia operacji dokumenty, a spółka będzie notowana albo na nowojorskiej giełdzie papierów wartościowych, albo na giełdzie Nasdaq. Symbolem giełdowym spółki Eban Internationl Holdings będzie skrót EBON.

Trzeba jednak pamiętać o tym, że to już druga próba spółki Ebang przy wchodzeniu na giełdę. Podczas próby pierwszej, z czerwca roku 2018, a która dotyczyła giełdy papierów wartościowych w Hongkongu (HKEX), wejście na giełdę zakończyło się porażką spółki.

Szacowane przychody obecnie zaplanowanej oferty publicznej spółki Ebang mogą wynieść nawet 1 miliard dolarów amerykańskich.

Enamd – firma z tradycjami?

Firma Ebang International Holdings jest uważana za firmę z tradycjami, ale została założona całkiem niedawno. bo w roku 2010. Przy tym jednak trzeba wziąć pod uwagę fakt, że branża, którą reprezentuje jest branżą nową, a Ebang jest jedną z pierwszych spółek z terenu Chin, które prodkują sprzęt do miningu. Spółkę stawia się w jednym rzędzie obok takich potęg branżowych, jak Bitmain oraz Canaan Creative.

Ponad 82 procent przychodów firmy Ebang jest generowane z wydobywania bitcoinów. Jednakże firma zarobiła w zeszłym roku zaledwie 109 milionów dolarów, a zaledwie, ponieważ w stosunku do roku 2018. jest to spadek aż o 66 procent.

Jak podaje reneissance Capital, firma Ebang International Holdings złożyła swój wniosek o ofertę publiczną do SEC już w lutym i zrobiła to poufnie, nie ujawniając przy tym warunków cenowych oferty.

Stany Zjednoczone lepsze od Hongkongu?

Ebang nie jest jedyną firmą z branży kryptowalutowej, którym nie udało się uruchomić oferty publicznej w Hongkongu i które szukają szczęścia po drugiej stronie Pacyfiku, w Stanach Zjednoczonych. Przykładem może być spółka Canaan Creative, której akcje od grudnia roku 2019 są dostępne na giełdzie Nasdaq.

Wszystko wskazuje na to, że w USA panuje większa przychylność w stosunku do otwierania giełd dla spółek z branży kryptowalutowej, a przynajmniej w sferze miningu.

Previous ArticleNext Article
Od Stycznia 2019 jestem CEO projektu KopanieBitcoin.pl naszym celem jest prowadzenie i tworzenie największego serwisu w Polsce, który wspiera polskie górnictwo kopania kryptowalut. Kopanie Bitcoin jest w Polsce coraz bardziej popularniejsze dlatego celem jestem budowanie w pełni wartościowego serwisu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Trudność wydobycia Bitcoina spada o 16%

Tak dużego spadku trudności wydobycia głównej kryptowaluty, czyli Bitcoina nie było od lat! W całej ponad dziesięcioletniej przeszłości BTC podobny spadek zanotowano tylko 1 raz. Miało to miejsce blisko 9 lat temu, w październiku 2011 roku.

Co oznacza w praktyce spadek trudności wydobycia BTC?

Blisko 16% spadek oznacza w najprostszym przekazie to, że górnikom właśnie zaczęło się opłacać kopanie Bitcoina. Ostatnie chude lata na rynku kryptowalutowego miningu wykazywały się tym, że Ci, którzy kopali króla kryptowalut (zarówno osoby prywatne, jak i profesjonalne kopalnie) musieli do tego interesu znacznie opłacać.

Wyglądało to tak, że w momencie podłączenia koparek do wydobywania Bitcoina generowały one tak duże koszty prądu, że po wydobyciu określonej ilości sztuk BTC i ich sprzedaży, kwota, za która sprzedawano urobek nie wystarczała na pokrycie kosztów prądu, nie wspominając nawet o zysku czy zwróceniu się środków za sprzęt do miningu. Górnicy kopali więc BTC dokładając do interesu, a w ostatnich 2 latach wielu z nich wręcz poddało się i odłączyło swoje maszyny, bo zwyczajnie nie było ich już stać na ich finansowanie ze swoich innych działań.

Spadająca trudność wydobycia o 16% oznacza, że wydobycie staje się nie tylko opłacalne, ale nawet bardzo opłacalne. Istnieje więc duża szansa na to, że zarówno kopalnie, jak i osoby kopiące prywatnie już na dniach podłączą swoje koparki do sieci po to, by móc odbić sobie chude lata i zarobić wreszcie na koparkach.

Jak długo potrwa okazja do kopania Bitcoina?

W momencie ogłoszenia informacji, że trudność spadła o 16% wielu górników już podłączyło się do sieci i zaczęło kopać. Zyski, jakie będą mogli dzięki temu zarobić potrwają tak długo, jak długo sieć nie “zapcha się” tysiącami nowych osób kopiących, które automatycznie podniosą trudność (hashrate) do kolejnego poziomu. Nie musi się to stać dziś, jutro, ani za miesiąc, ale niewątpliwie im więcej osób będzie chciało wykorzystać opłacalność kopania Bitcoina, tym bardziej będą sprawiać, że trudność wzrośnie, a zyski z kopania zaczną maleć.

Co ciekawe, zyski znów z czasem będą maleć, ale trochę to potrwa zanim zejdą poniżej jakiegokolwiek stopnia opłacalności, dlatego mamy okazję obserwować dziś i na przestrzeni kolejnych tygodni jak rośnie zainteresowanie kopaniem, a być może również zakupem nowego sprzętu miningowego. Warto tu pamiętać, że koparki kupione rok, czy dwa lata temu nie są już tak wydajne, jak nowe modele, dlatego część górników może zdecydować się na zakup nowoczesnych urządzeń, podnosząc sobie tym samym szansę na bardziej efektywne kopanie.

Czy górnicy ze starym sprzętem zostaną wypchnięci z rynku?

Trudno powiedzieć, ale nie jest to wykluczone. Wszystko zależy od tego jak wydajne mają maszyny i w jakie urządzenia zainwestuje ich miningowa konkurencja. Wraz ze wzrostem profesjonalizacji koparek może się wkrótce okazać, że posiadacze przestarzałych maszyn będą zarabiać wielokrotnie mniej niż ich koledzy na nowych maszynach, a po kilku max kilkunastu miesiącach kto wie.. może rzeczywiście zrezygnują z kopania.

 

Bitcoin SV został przejęty przez anonimowego minera

Niedawno nieznany nikomu pool przejął znaczną większość mocy hash w sieci Bitcoin SV. Tym samym udało się stworzyć zaskakującą sytuację. Mowa tutaj o sytuacji, która rodzi pytania dotyczące samego bezpieczeństwa blockchaina tak zwanego „Bitcoina prawdziwego”.

W tym wszystkim najdziwniejsze jest to, że nie jest to do końca jasne, kto tak naprawdę stoi za poolem. Taka sytuacja została po raz pierwszy zauważona przez p00rm30rY na Twitterze.

Bitcoin SV budzi coraz to większe kontrowersje

To nie jest pierwszy raz, gdy całkiem anonimowy podmiot wprowadza nagle do sieci Bitcoin SV bardzo dużą moc hash. To samo zjawisko miejsce miało na krótko pod koniec stycznia. Ktokolwiek tak naprawdę stoi za działaniem tym, ma możliwość obecnie „przepisania” łańcucha, w ten sposób zagrażając rentowności w zasadzie całej platformy.

Jest jak najbardziej możliwe, chociaż bardzo mało prawdopodobne, że jednak jacyś uczciwi górnicy zainteresowali się nagle bardzo kontrowersyjnym altcoinem. Bitcoin SV był jednak rzadko mocno opłacalny pod kątem samego wydobycia.

Bitcoin SV używa dokładnie tego samego algorytmu hash, co Bitcoin Cash oraz Bitcoin.

Dosyć kontrowersyjny fork

Bitcoin SV zresztą budzi ogromne emocje od momentu jest stworzenia pod koniec roku 2018. Wtedy właśnie część (dodajmy, dosyć mała) zwolenników kryptowalut postawiło właśnie na ten projekt i uznało go za magazyn realny wartości. Później tak naprawdę było jeszcze gorzej. Reputacja BSV bowiem cierpi także z powodu dosyć licznych prawnych problemów dotyczących jego założyciela, a więc Craiga Wrighta, który uważa, że to on właśnie jest samym Satoshim Nakamoto.

Wiele dowodów również wskazuje na to, że w sieci zachodzą transakcje bardzo podejrzane. Wspomina także na brak zainteresowania ze strony zwolenników uczciwych kryptowalut. Na samym początku bieżącego roku analityczna firma ujawniła także, że praktycznie żadna z codziennych siedmiuset tysięcy transakcji nie ma kompletnie żadnej rzeczywistej wartości. Poza tym prawie cała sieciowa aktywność powiązana jest z jedną pogodową aplikacją, która zapisywała wielokrotnie klimatyczne dane w blockchainie. O tym wszystkim możemy sobie poczytać na portalu Bitcoinist. Na portalu znajdziemy wiele więcej ciekawych tematów oraz informacji związanych ogólnie z rynkiem kryptowalut.  Z newsami powinniśmy być na bieżąco, aby ten świat nie miał przed nami żadnych tajemnic. Dzięki temu temat BSV nie będzie dla nas czymś nieznanym.

Pomimo tego wszystkie, BSV nadal ma po swojej stronie grupę zwolenników naprawdę oddanych. A ilu ich tak naprawdę jest? Trudno w rzeczywistości podać jakieś liczby konkretne. Wiemy doskonale, że wiele osób na to liczy i chciałoby te liczby poznać. Jednak nie jest to możliwe. Inna sprawa, że oni nawet mogą wycofać swojego poparcia dla tego projektu, jeśli dojdą do takiego wniosku, że ich coiny są w sieci mocno zagrożone. Musimy przyznać, że jest to dosyć niekomfortowa sytuacja.